Polscy procesorzy płatności są jak
polskie firmy do płatności w sieci, in a nutshell:
1. procedura wniosku i umowy nie trwa, jak przy firmach zagranicznych, tyle co kilka kliknięć i potem (ewentualne, celem np. uwolnienia i transferu większych środków) dosłanie papierkologii, a raczej jej skanów. o nie, polska firma zażąda wysłania do nich tradycyjną pocztą fizycznie wydrukowanych i podpisanych papierów. w dwóch kopiach minimum.
2. twój wniosek umowa zacznie być przetwarzana przez pracownika, który w połowie procesu pojedzie sobie na urlop, o czym dowiadujesz się dzięki autoresponderowi przy próbie monitu.
3. dopiero monit na ogólniejszy mail z pogrożeniem pójścia do konkurencji skutkuje sfinalizowaniem sprawy.
japierdole, niezły początek.