Netflix Witcher S04

Po obejrzeniu czterech odcinków czwartego sezonu Wiedźmina:
- Wątek czarodziejek kiepski
- Szczury zbyt sympatyczne ale i tak źle się im życzy
- Regis Fishburne'a wspaniały
- Bonhart wspaniały
- Geralt Hemswortha jest... lepszy niż Cavilla. Jego śliczna chłopięcia buzia oczywiście kompletnie nie pasuje do postaci, ten sam problem był ze spiżową urodą Henryka ale tutaj już jesteśmy jedną zmianę spodni od surfera. Za to więcej mówi, więc jest bliższy oryginałowi niż oszczędne chrumkanie Cavilla. Oraz jest szczupły i zwinny, co się widzi w scenach walki, nareszcie jest jakaś praca nóg (obejrzyjcie jeszcze raz walki kulturysty Cavilla, nogi się tam poruszają jak u enta) i akrobatyka. Więc obawy o dostanie "Geralta z Temu" okazały się przesadzone, na szczęście. Tylko ten śliczny ryj przeszkadza, a po łyknięciu eliksiru widać że mogli to ogarnąć nawet samym makijażem.
- Sezon jest bliższy książkom i dzięki temu lepszy niż drugi i trzeci. Wszystkie jego wady pojawiają się tam gdzie są odchylenia od książki: wątek czarodziejek czy wypełnienie głównego niedopowiedzenia postaci Bonharta (jak zabijał wiedźminów).